Podejmę się pisania tekstów sponsorowanych na niniejszym blogu. Cena do uzgodnienia. Praca zdalna.

czwartek, 13 października 2016

Lois McMaster Bujold - "Granice nieskończoności" (tom 4 serii Barrayar).

Nie dalej jak przedwczoraj ukończyłam lekturę czwartej części lubianej przeze mnie sagi "Barrayar". Tom nosił tytuł "Granice nieskończoności". W owej książce mogłam zauważyć podział na trzy części - opowiadania i jeden końcowy rozdział. Opowiadania były retrospekcją w przeżycia głównego bohatera - Milesa Vorkosigana, który jako najemnik podejmował się różnych zleceń oraz przeżywał w związku z tym rozmaite przygody. Dzięki swojemu sprytowi zawsze wychodził z nich obronną ręką. Poznawał nowych ludzi, których, o ile się nadawali, wcielał do utworzonej przez siebie Wolnej Floty Dendarii. Nie brakowało mu również samozaparcia, inwencji oraz poczucia humoru, jakże często pomagających mu przetrwać oraz imać się trudnych przedsięwzięć.

Na wstępie książki widzimy Milesa w szpitalu, snującego opowieść przed znajomym funkcjonariuszem Cesarskiej Służby Bezpieczeństwa. Simon Illian (bo to o niego chodzi) ma do młodego Vorkosigana liczne pytania, w związku z podejrzeniami ze strony notabli planety Barrayar. Nasz bohater pomimo złego stanu zdrowia (ma wymieniane liczne kości) musi oczyścić się z zarzutów. Trzy opowiadania to jednocześnie trzy główne oskarżenia Milesa. Pierwsza mikropowieść - "Lamentowe Góry", nagrodzona literackim odznaczeniem Hugo (1990) i Nebula (1989). Druga - "Labirynt". I trzecia - tytułowa - "Granice nieskończoności".

"Lamentowe Góry" jest tworem zawierającym elementy sensacyjno-kryminalne. Miles Vorkosigan, na zlecenie swojego ojca, musi rozwiązać pewną zagadkę w wiosce podległej jego rodzinie. Nie powiem jaką, abyście mogli sami się przekonać, czytając. Dodam tylko, iż otrzymuje wprawdzie pomoc, ale do wszystkiego i tak musi dojść sam drogą dociekań oraz dedukcji. "Labirynt" to już typowe science-fiction, oparte o rozwój genetyki oraz nielegalne eksperymenty w Dziurze Jacksona. Wiodą tam prym ogromne korporacje-kartele, których słowo jest w tym miejscu prawem. Nasz główny bohater musi "przejąć" stamtąd pewną osobę, potrzebną zleceniodawcy Milesa. Tyle, że z jednej osoby robią się ... trzy. Jak ? Przeczytajcie. No i na koniec "Granice nieskończoności", czyli pobyt Milesa w więzieniu Cetagandan. Czekają go tam trudne przejścia, ale i wykazuje on godną pochwały odwagę oraz kreatywność. Cały Miles :)

Teraz podsumowanie: wymienione przeze mnie trzy krótkie opowiadania różnią się nieco między sobą, mianowicie każde z nich ma swój niepowtarzalny charakter i klimat. Wszystkie łączy jednakże wspólny rys fantastyczno-naukowy, jako, że akcja toczy się na różnych planetach. Szczególnie moim zdaniem "Labirynt" pełen jest technologicznych niuansów. Jest on jednocześnie ostrzeżeniem dla naszego świata przed samowolnym rozwojem genetyki oraz brakiem sumienia, skrupułów i odpowiedzialności. Wszystkie mikropowieści są warte przeczytania, ponieważ autorka, Lois McMaster Bujold, pisze ciekawie i oryginalnym stylem. Po prostu jej książki mają swoją nie do podrobienia aurę, łączącą w sobie różne gatunki oraz mnóstwo przygód. Akcja bynajmniej nie jest rozwlekła :) Tak więc warto przeczytać. Niestety szukać należy na Allegro, w antykwariatach (w tym internetowych) oraz w bibliotekach, ponieważ nakład został już dawno wyczerpany, a wznowienia jakoś nie widać. Polecam książki i zapraszam do lektury.

niedziela, 2 października 2016

Lois McMaster Bujold - "Uczeń wojownika" (tom 3 serii Barrayar).

Jako że interesuje mnie literatura science-fiction, to stosunkowo niedawno przeczytałam trzecią już część sagi "Barrayar", która to seria wyróżnia się na tle innych ciekawą akcją i przystępnym stylem. Oczywiście dużo tu daje tłumaczenie z angielskiego na polski :) Tłumacz zawsze pozostawia ślad swojej mentalności, dlatego najlepiej byłoby czytać w oryginale. Niestety nie jestem na tyle biegła w angielskim, aby czytać w nim książki. No chyba, że dla ... dzieci :) Ale wracam już do tematu. Ogólnie rzecz biorąc saga jest przeznaczona dla miłośników tego gatunku literackiego, jakim jest stara dobra fantastyka naukowa oraz dla osób chcących zacząć z nią przygodę. Czyta się z zapartym tchem, o ile ktoś lubi podobne lektury. Ja wprost uwielbiam :)

Akcja trzeciego tomu, zatytułowanego "Uczeń wojownika", rozpoczyna się od egzaminu wstępnego do Cesarskiej Akademii Wojskowej, do którego przystępuje Miles Vorkosigan, syn Arala, obecnie premiera planety Barrayar. Młody człowiek mierzy się w nim ze swoją ambicją, chęcią spełnienia marzeń dziadka - Piotra Vorkosigana, ale przede wszystkim ze swoim ciałem. Miles cierpi niestety na chorobliwą łamliwość kości i właśnie na wymienionym egzaminie ulega kontuzji. Oznacza to niezaliczony test sprawnościowy, który jest bardzo ważny - punkty za wiedzę teoretyczną nie wystarczają, aby zdać. Nieco sfrustrowany powraca do domu.

Na szczęście nasz bohater nie poddaje się łatwo. Jego prawdziwe perypetie zaczynają się wraz z wyjazdem na Kolonię Beta, do babci ze strony matki. Tam dopiero spotyka dziwne osobistości, które spełnią w jego życiu ważną rolę. Sam wplątuje się, posiadając odważny i awanturniczy charakter, w wojnę międzyplanetarną. Jakie będzie jego zadanie w tym niebezpiecznym przedsięwzięciu ? Kto umrze, a kto przeżyje ? Tego dowiecie się, czytając książkę. Nie zdradzę zbyt wiele, abyście sami zapoznali się z tą ciekawą lekturą. Z całą pewnością przygody będą niesamowite. Wyjaśni się kilka wątków z poprzednich tomów. Miles i jego przyjaciele zadziwią nas niejednokrotnie.

Dlaczego tytuł "Uczeń wojownika" ? Uczniem jest oczywiście Miles Vorkosigan, ale kto sprostałby roli owego wojownika ? Wydaje mi się, że autorka tę kwestię pozostawia nie do końca jednoznaczną i otwartą. Mógłby to być ojciec, dziadek, jednakże najbardziej prawdopodobny wydaje mi się ... Bothari, nieodłączny stróż naszego młodego bohatera. Jest zawsze najbliżej niego. Ponadto zna się doskonale na sztuce wojennej, oczywiście nie umniejszając niczego rodzinie Milesa. Tak więc nasz bohater w dużej mierze dzięki Bothariemu wychodzi cało ze swoich przygód. Zawsze może na niego liczyć.

W podsumowaniu pragnę jeszcze dodać, iż książki Lois McMaster Bujold nieodmiennie fascynują szerokie rzesze czytelników. Proste i przystępne, pełne zwrotów akcji, prawdziwie zasługują na miano powieści typu "space-opera". Myślę, że niejedna osoba sięgnie po sagę "Barrayar", która łączy w sobie właściwie książkę przygodową z elementami fantastyczno-naukowymi. Ze swojej strony pragnę nadmienić, że z całą pewnością dokończę ten arcyciekawy cykl, który liczy sobie aż dziewięć tomów (ale niezbyt obszernych). Szkoda tylko, iż nakład został już wyczerpany, a wydawnictwo jakoś nie szykuje wznowienia. Pozostaje tylko szukać na Allegro. Tym kończę moją analizę powieści, zachęcając Was gorąco do lektury. Pozdrawiam !