środa, 9 marca 2016

Robert Jordan - "Korona Mieczy" (tom 7 cyklu Koło Czasu).

Właśnie wczoraj zakończyłam czytanie siódmego tomu serii autorstwa Roberta Jordana "Koło Czasu". Część ta nosi nazwę "Korona Mieczy". Niestety dopiero na sam koniec książki dowiadujemy się, dlaczego autor wybrał taki tytuł tomu. Moim zdaniem podobny zabieg motywuje tylko do uważnej lektury dzieła. A co nowego dzieje się w "Koronie Mieczy" ? Zdradzę co nieco, ale nie wszystko oczywiście, abyście sami przeczytali i dowiedzieli się tego. Tak więc: Elaida w Białej Wieży oczekuje przybycia Randa al'Thora, nie wiedząc o tym, iż uwolnił się on z pułapki zastawionej na niego przez Aes Sedai i Shaido Aiel. Alviarin okazuje się być przywódczynią ... Czarnych Ajah w Białej Wieży. Odwiedza ją Mesaana - jedna z Przeklętych. Zadowolona z posłuszeństwa Alviarin, postanawia nauczyć ją Podróżowania (przemieszczania się w krótkim czasie na znaczne zwykle odległości), mimo że zabrania jednocześnie używać tej umiejętności do własnych celów.

Tyle dowiecie się ode mnie odnośnie przebiegu akcji książki. Przyznam, że początek jest ciekawy i zachęca do zagłębienia się w dziele aż do samego końca. Niestety sporo czasu zajęło mi czytanie siódmego tomu, ponieważ poświęcałam na to mniej czasu niż dotychczas. Mimo wszystko postanowiłam wytrwać do końca i zapoznać się z całością tego interesującego i wciągającego cyklu fantasy. Przede mną jeszcze sporo tomów, chociaż jestem już w połowie serii :) Mam nadzieję, że zachęcę moimi postami również Was, o ile lubicie wymieniony gatunek.