piątek, 9 września 2016

Lois McMaster Bujold - "Barrayar" (tom 2 serii Barrayar).

Parę dni temu skończyłam czytanie drugiego tomu dziewięciotomowej sagi "Barrayar", której autorką jest Lois McMaster Bujold. Tę książkę zatytułowaną ... po prostu "Barrayar" czytało mi się dosyć szybko, jako, że lubię wymieniony cykl. "Przerobiłam" ją w dwa tygodnie, pomijając oczywiście czas, w którym nie zajmowałam się czytaniem. Akcja rozpoczyna się porankiem w posiadłości Vorkosiganów, świeżo po nominacji Arala na regenta Barrayaru, po śmierci starego cesarza. Dla pary głównych bohaterów rozpoczyna się nowe życie, pełne obowiązków związanych ze sprawowaniem faktycznej władzy przez Lorda Vorkosigana (w zastępstwie niepełnoletniego Gregora, wnuka Ezara Vorbarry). Lady Vorkosigan pełnić ma funkcje reprezentacyjne (bale, uroczystości itp.). Parę regencką czeka więc mnóstwo nowych, absorbujących zadań.

Dalszego przebiegu akcji nie zdradzę, aby późniejsza lektura przez potencjalnych czytelników nie była pozbawiona przyjemności. Myślę, że każdy wielbiciel Lois McMaster Bujold, który jest w trakcie omawianego cyklu, sam chętnie dowie się reszty. Nikt chyba nie lubi, aby mu zdradzano przebieg akcji przed czasem. Taki zabieg pozbawia nas radości samodzielnego czytania i czyni lekturę przewidywalną. Powiem tylko, że będzie mnóstwo nieoczekiwanych zwrotów oraz niemało emocjonujących przygód bohaterów. Autorka pisze stylem prostym, nietrudnym do zrozumienia i przyswojenia, jako, że jej seria książkowa jest przez niektórych nazywana "space-operą" lub ... "operą mydlaną". Co ambitniejsi czytelnicy mogą być tym zwrotem trochę zawiedzeni i być może zniechęceni do lektury sagi. Mnie osobiście wymieniony styl pisarski przypada do gustu :) Lubię książki, które czyta się łatwo i przyjemnie.


Od siebie, odnośnie akcji, mogę jeszcze dodać, iż dowiemy się szczegółów przeszłości sierżanta Bothariego, odkryjemy również pokłady niezwykłej odwagi u Cordelii Naismith-Vorkosigan. Będzie też ślub pary książkowych bohaterów, poprzedzony okresem wzajemnej ... niechęci i pewnego dystansu. Po prostu w końcu dojdą oni do porozumienia, nie bez czyjejś pomocy. Więcej nie powiem, niech każdy czytelnik dowie się sam :) Ciekawostką jest tak zwane "synopsis" na wstępie książki, czyli streszczenie poprzedniego tomu. Pozwala ono przypomnieć sobie, o czym był, o ile mieliśmy przykładowo dłuższą przerwę w czytaniu i potrzebujemy odświeżenia pamięci. Bardzo przydatna rzecz.

Na koniec niniejszego wpisu wyjaśnię jeszcze, dlaczego lubię literaturę science fiction w ogólności, a w szczególe cykl barrayarski. Fantastyka naukowa jest dla mnie odskocznią od "szarego życia". Kreuje wymyślone, aczkolwiek prawdopodobne wersje rzeczywistości. Nowoczesna technologia czyni życie łatwiejszym i ciekawszym. Saga "Barrayar" jest tutaj przykładem takiego właśnie stanu rzeczy. W przypadku Lois McMaster Bujold nie do pominięcia jest i to, że wszystko w końcu kończy się dobrze. Lubię pozytywne zakończenia. Tak więc zapraszam do lektury drugiego tomu serii tejże autorki, która zresztą dostała za niego poważaną w świecie fantastyki nagrodę Hugo w 1992 roku. Życzę miłej lektury :) Jeśli nie wiecie, skąd wziąć omawianą tu książkę, zajrzyjcie na Allegro. Pozdrawiam :)

1 komentarz:

  1. Również uwielbiam fantastykę naukową, zachęciłaś mnie do tej sagi. Jak tylko znajdę więcej czasu, zabieram się za czyytanie :)

    http://curasalutis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń