sobota, 25 lipca 2015

Robert Jordan - "Wschodzący Cień" (tom 4 cyklu Koło Czasu).

Ukończyłam niedawno (w końcu) czwarty tom znanego cyklu fantasy pod tytułem "Koło Czasu". Książka nosi nazwę "Wschodzący Cień". Przeczytałam ją w formie tradycyjnej, papierowej. Zabrało mi to sporo wolnego, jako że ostatnio nie zajmowałam się zbyt często lekturą. Jestem jednak bardzo zadowolona "zaliczeniem" tak obszernej książki, mającej ponad 1000 stron. Była ciekawa, nie powiem. Dowiedziałam się z niej dalszych losów głównych bohaterów. Akcja obfitowała w niesamowite wydarzenia i przygody, co nie dziwi w gatunku, jakim jest fantasy. Nie brakowało również magii, za którą także przepadam :)

Rand al'Thor przebywa w zdobytej fortecy Kamienia Łzy. Podbił ją przy pomocy ludu Aielów, niezwyciężonych wojowników, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Teraz próbuje ustanowić własne, sprawiedliwsze prawa, borykając się z silnym oporem tamtejszej arystokracji, chcącej zachować obecny stan rzeczy, co im najbardziej odpowiada. Wspomagany niezwykłym, magicznym narzędziem, Callandorem, może zaczerpnąć znacznie więcej Jedynej Mocy, aby z niej korzystać i uczyć się samemu, albowiem brakuje nauczyciela, który by go poprowadził w tej trudnej sztuce.

czwartek, 9 lipca 2015

Beata Pawlikowska - "Blondynka w Tybecie".

Czy znacie Beatę Pawlikowską ? Z pewnością tak. Ja osobiście uwielbiam jej książki podróżnicze. Ostatnio przeczytałam ebooka "Blondynka w Tybecie". Autorka snuje swoją opowieść o wędrówce bezdrożami tej tajemniczej i niedostępnej krainy. Wygląda ona tak, jakby czas się w niej zatrzymał. Nie jest rozwinięta gospodarczo. Brakuje powszechnie znanych udogodnień, typu: drogi, samochody, traktory do uprawy pól i tak dalej. Chociaż trzeba przyznać, że okupujący Chińczycy przynieśli z sobą rozwiniętą technicznie cywilizację, co już czasem jest zauważalne. Niestety nie szanują oni kultury ani religii Tybetańczyków. Starają się wszystko zmienić na siłę. Zachowują się jak dawni konkwistadorzy, uważając sobie tę ziemię i jej mieszkańców za podległych.

Religią Tybetańczyków jest buddyzm. Czyni on z nich ludzi nastawionych pokojowo, uśmiechniętych i życzliwych. Do turystów odnoszą się niezwykle przyjaźnie. Autorka omawianej przeze mnie książki ukazuje życie codzienne mieszkańców, często pełne trudu i wyrzeczeń. Temperatury są tam niskie, wiatr porywisty, pustkowia bezkresne, a powietrze rozrzedzone, jako, że to rejon wysokogórski, kilka tysięcy metrów nad poziomem morza. Tybetańczycy trudnią się zwykle rolnictwem. Orają pola drewnianymi pługami, sieją jęczmień, który jako jedyne zboże potrafi wytrzymać tak trudne warunki. Hodują jaki, które dają im mleko, z którego jest również wyrabiane masło, produkt bardzo potrzebny w życiu. Nie tylko do jedzenia, ale i jako dodatek do ... herbaty. Podaje się ją właśnie z masłem jaka oraz z solą. To lokalny przysmak.