piątek, 4 grudnia 2015

Robert Jordan - "Triumf Chaosu" (tom 6 cyklu Koło Czasu).

Blisko tydzień temu zakończyłam czytanie szóstej części cyklu autorstwa Roberta Jordana - oczywiście "Koło Czasu". Książka była naprawdę obszerna, liczyła sobie bowiem aż 1314 stron w najnowszym polskim wydaniu, razem z końcowym glosariuszem i spisem treści. Tytuł wymienionego tomu brzmiał "Triumf Chaosu". Prawdę mówiąc, bardziej nawiązywała do treści dzieła angielska wersja nazwy książki, czyli "Pan Chaosu" ("Lord of Chaos"). Dlaczego ? Ponieważ moim zdaniem główny bohater, Rand Al'Thor, Smok Odrodzony, jeszcze nie w pełni panuje nad swoimi mocami - dopiero się uczy. Ponadto, podbijając kolejne kraje, "czyni chaos", ponieważ dzieje się to na drodze walki. Jego zwolennicy - "Zaprzysięgli Smokowi", często działają na własną rękę, wprowadzając tylko większy zamęt i dezorientację. Tak właśnie wytłumaczyłabym pochodzenie tytułu niniejszego tomu.

Akcja oczywiście idzie do przodu. Zdradzę tylko kilka wątków, w ich początkowym stadium. Z resztą na opisanie wszystkiego nie starczyłoby tu miejsca :) Ponadto trochę deprymują mnie skoki z jednego tematu na drugi, gdyż jeśli wydarzenia dotyczą konkretnego wątku, to wolałabym chyba poznać go do końca, a nie być zmuszona do poznawania drugiego czy kolejnych. Są również treści, za którymi nie przepadam - chodzi o zagadnienie Synów Światłości oraz ich poczynań. W swoim działaniu przypominają Inkwizycję i zawsze wiedzą najlepiej, gdzie leży prawda (oczywiście jedynie w ich mniemaniu). Moimi ulubionymi motywami są wszelakie koleje losów, dotyczące Aes Sedai (kobiet władających żeńską połową mocy) lub też Asha'man-ów (mężczyzn szkolących się w mocy).

Ostatnia nazwa, czyli Asha'man, została wprowadzona właśnie w tomie szóstym. Jej znaczenie wyjaśniłam powyżej. Mężczyźni posługujący się saidinem (męską połówką Jedynego Źródła) są przeciwwagą dla kobiet Aes Sedai, którym Rand coraz mniej ufa. Ma ku temu powody, ponieważ Alanna związała go ze sobą jako Strażnika - nie pytając o zgodę. Takie działanie było nieetyczne, jednakże moim zdaniem, skoro obserwujemy schyłek epoki (bliskość Ostatniej Bitwy), to podobne uczynki nie powinny dziwić. Same Aes Sedai, wedle słów jednej z nich (Moiraine) już od wielu stuleci knują intrygi, kierując ludźmi jak marionetkami i mając na uwadze własne cele, których na ogół nie objaśniają nawet zainteresowanym. Wymagają bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku.

Obserwujemy w opisywanej części cyklu rozłam w Białej Wieży, która od niepamiętnych czasów była siedzibą kobiet posługujących się mocą. Tom szósty ciągnie tę akcję dalej, ukazując głównie egzystencję Aes Sedai w Salidarze, a więc "rebeliantek". Próbują one ułożyć sobie życie podobnie jak w Białej Wieży -  na zbliżonych zasadach. Wybierają więc Komnatę Zasiadających oraz Amyrlin (przywódczynię). Kogo ? Nie zdradzę :) Poczytajcie sami. Dodam jeszcze tylko, iż pewne młode kobiety z Dwu Rzek oraz dziedziczka Tronu Andoru poczynią znaczące postępy, a wręcz dokonają przełomowych odkryć, którymi zadziwią pozostałe Aes Sedai z Małej Wieży (tak został nazwany ich "ośrodek" w Salidarze). Zakończenie tomu również może zaskoczyć, zachęcam więc gorąco do jego przeczytania, oczywiście te osoby, które zapoznały się już z poprzednimi częściami. To czyste fantasy nie powinno Was rozczarować. Polecam !



1 komentarz: