piątek, 9 października 2015

Lois McMaster Bujold - "Stan niewolności" (prequel serii Barrayar).

Kilka dni temu ukończyłam lekturę książki "Stan niewolności" wymienionej w tytule posta autorki. Czytałam po raz kolejny :) Pierwszy raz zapoznawałam się z tym dziełem literatury science fiction poprzez czasopismo "Nowa Fantastyka", gdzie książka była publikowana w odcinkach. Dodane ilustracje urozmaicały i czyniły bardziej atrakcyjnym (w moich oczach) tekst, niczego mu oczywiście nie ujmując. Ogólnie rzecz biorąc gustuję właśnie w takiej literaturze, gdzie nie brakuje przygód i zwrotów akcji. Gatunkowo można zaklasyfikować dzieło jako "operę mydlaną" sci-fi, ponieważ przypomina telenowelę lub serial obyczajowy. Tak też była w ówczesnym czasie określana przez gazetę "Nowa Fantastyka", którą wtedy dosyć regularnie kupowałam i czytałam. Można powiedzieć, że przeżywałam fascynację tym gatunkiem, która nie przeszła mi do dzisiaj. Chociaż nie kupuję już wymienionego czasopisma, to nadal czytam książki science fiction.

Akcja dzieje się w kosmosie, w bliżej nieokreślonej przyszłości. Mamy więc projekt badawczy, bazujący na nielegalnej genetyce. Dzięki niemu stworzono "czworączki", czyli ludzi różniących się od zwykłych przedstawicieli gatunku posiadanymi czterema górnymi odnóżami, a więc mających czworo rąk, także w miejscu dolnych kończyn. Stworzenia te są znakomicie przystosowane do braku przyciągania, ponieważ jak dotąd nie wymyślono sposobu na wytworzenie sztucznej grawitacji (!). Ich kości nie ulegają demineralizacji, nie cierpią też na kłopoty żołądkowe spowodowane nieważkością, która to przypadłość dotyczy dosyć często ludzi "z dołu", czyli z planet lub stacji kosmicznych. Czworączki żyją w izolacji kulturowej i obyczajowej, a ich zachowania są ściśle kontrolowane przez wytyczne programowe. Nic więc dziwnego, że firma, która sfinansowała ich wykreowanie, w pewnym momencie uznaje, iż ... są już niepotrzebne, gdyż na rynku pojawiła się nowa technologia, będąca sposobem na pozbycie się stanu nieważkości, który jest domeną czworączków.

Tak więc wytworzony przez autorkę świat zdominowała technologia oraz korporacyjne interesy. Firma "GalacTech", która to właśnie posiada monopol na czwororęczne istoty, w swojej wszechwładzy czyni z nich swoistych niewolników. W lokalnej przestrzeni kosmicznej obowiązują wyłącznie jej zasady (chociaż inne systemy planetarne, zaludnione przez pozostałych członków ludzkości, rządzą się wprawdzie samowładnie, lecz i przestrzegają prawa). Dopiero przybycie instruktora spawania, Leo Grafa, zaczyna powolny proces samouświadamiania się czworączków oraz ich drogę do wolności. Ta specyficzna społeczność w ostateczności jest zmuszona poszukać sobie własnego miejsca w kosmosie, gdzie nie sięga już władza GalacTechu. Oczywiście nie bez włożonego wysiłku i walki o swoje.

Moim zdaniem warto w całości zapoznać się z omawianą przeze mnie lekturą, ponieważ należy ona do klasyki gatunku, poza tym przedstawia świat rozwinięty technologicznie, co może przypaść do gustu wielbicielom science fiction. Akcja toczy się wartko, a bohaterzy są przedstawieni w wiarygodny psychologicznie sposób. Nie wyjawiłam też wszystkich szczegółów książki, aby zachęcić do bliższego zapoznania się z nią. Miłośnicy gatunku fantastyczno-naukowego nie powinni być zawiedzeni. Zapraszam więc do czytania, a i sama będę z pewnością jeszcze nie raz wracała do omawianej tu lektury.