Podejmę się pisania tekstów sponsorowanych na niniejszym blogu. Cena do uzgodnienia. Praca zdalna.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Beata Pawlikowska - "W dżungli podświadomości".

Wczoraj skończyłam czytać ebooka pod tytułem "W dżungli podświadomości", którego autorką była Beata Pawlikowska. Jest ona znana z książek podróżniczych, prozdrowotnych oraz motywacyjnych. Do tej ostatniej kategorii należy wymienione na początku dzieło. Trzeba przyznać, że pisarka wie, jak zachęcić czytelnika do naprawy swojego życia. "W dżungli podświadomości" jest lekturą wartościową, chociaż niektóre fragmenty musiałam czytać kilkukrotnie, aby dobrze zrozumieć ich sens. Mimo wszystko ebook godzien jest uwagi. Jest "okraszony" przykładami z życia autorki, jak również zasłyszanymi lub zaobserwowanymi, życiowymi historyjkami. To znakomicie ubarwia rozważania natury psychologicznej, chociaż sama pisarka nadmienia, że "nie zna żadnych teorii psychologicznych". Czyli, moim zdaniem, ma spore doświadczenie życiowe oraz niezłą intuicję.

Książka opowiada o podświadomości, jej mechanizmach działania i oraz wpływie na nasze życie. Podświadomość jest jak małe dziecko, którego naturę można kształtować. Nie jest to jednak proste zadanie. Mimo, iż powinna być naszym przyjacielem, to jednak często utrudnia nam codzienność. Dlaczego tak się dzieje ? Ponieważ otrzymała w okresie dzieciństwa błędne dane. Małe dziecko nie rozumie jeszcze świata, nie myśli racjonalnie, tylko odczuwa i chłonie wszystko jak gąbka. Z tego niezrozumienia biorą swoje źródło, zdaniem Pawlikowskiej, wszelakie kłopoty oraz trudności w dorosłym życiu. Dzieje się tak z powodu tendencji podświadomości do ukrywania niewygodnych faktów, bo wiele z nich ona za takowe uważa, czyli za pewniki. Spycha na dno to, czego nie rozumie i udaje potem, że tego w ogóle nie ma i nie było.

 "W dżungli podświadomości" jest pierwszą częścią cyklu o działaniu tej jakże potężnej siły. Druga to "Księga kodów podświadomości", którą aktualnie zaczęłam czytać, toteż jeszcze jej tutaj nie opiszę. Podam jedynie parę ważnych moim zdaniem cytatów z pierwszej części, które zaznaczyłam w ebooku w trakcie lektury. Jest ich dosyć dużo, toteż podzielę się z Wami jedynie kilkoma. A oto one:

"Wszystko, co jest źle w twoim życiu, wynika z twojego sposobu myślenia. Twój sposób myślenia został uporządkowany przez twoją podświadomość. Twoja podświadomość rządzi tym co myślisz, czujesz i co robisz. Ty możesz przejąć odpowiedzialność za swoje życie."

"Jeśli świadomie wybierzesz wartości, którymi chcesz się kierować, szczególnie jeżeli będą to wartości raczej obce twoim wcześniejszym podświadomym przekonaniom, twoja podświadomość będzie protestować i będzie usiłowała wciągnąć cię z powrotem w swoje przyzwyczajenia. Dlatego musisz być uparty i wytrwały."

"Nie próbuj wymazać niczego z podświadomości, bo to się nie uda. Podświadomość nie znosi pustki. Jedyne, co możesz zrobić, to uparcie, codziennie od nowa, przesyłać do niej nowe komunikaty. Jeśli będziesz uparty, w końcu odniesiesz sukces, a twoja podświadomość zacznie się instynktownie kierować nowymi, pozytywnymi i konstruktywnymi przekonaniami. Dzięki nim życie nagle stanie się proste i dobre."

piątek, 4 grudnia 2015

Robert Jordan - "Triumf Chaosu" (tom 6 cyklu Koło Czasu).

Blisko tydzień temu zakończyłam czytanie szóstej części cyklu autorstwa Roberta Jordana - oczywiście "Koło Czasu". Książka była naprawdę obszerna, liczyła sobie bowiem aż 1314 stron w najnowszym polskim wydaniu, razem z końcowym glosariuszem i spisem treści. Tytuł wymienionego tomu brzmiał "Triumf Chaosu". Prawdę mówiąc, bardziej nawiązywała do treści dzieła angielska wersja nazwy książki, czyli "Pan Chaosu" ("Lord of Chaos"). Dlaczego ? Ponieważ moim zdaniem główny bohater, Rand Al'Thor, Smok Odrodzony, jeszcze nie w pełni panuje nad swoimi mocami - dopiero się uczy. Ponadto, podbijając kolejne kraje, "czyni chaos", ponieważ dzieje się to na drodze walki. Jego zwolennicy - "Zaprzysięgli Smokowi", często działają na własną rękę, wprowadzając tylko większy zamęt i dezorientację. Tak właśnie wytłumaczyłabym pochodzenie tytułu niniejszego tomu.

Akcja oczywiście idzie do przodu. Zdradzę tylko kilka wątków, w ich początkowym stadium. Z resztą na opisanie wszystkiego nie starczyłoby tu miejsca :) Ponadto trochę deprymują mnie skoki z jednego tematu na drugi, gdyż jeśli wydarzenia dotyczą konkretnego wątku, to wolałabym chyba poznać go do końca, a nie być zmuszona do poznawania drugiego czy kolejnych. Są również treści, za którymi nie przepadam - chodzi o zagadnienie Synów Światłości oraz ich poczynań. W swoim działaniu przypominają Inkwizycję i zawsze wiedzą najlepiej, gdzie leży prawda (oczywiście jedynie w ich mniemaniu). Moimi ulubionymi motywami są wszelakie koleje losów, dotyczące Aes Sedai (kobiet władających żeńską połową mocy) lub też Asha'man-ów (mężczyzn szkolących się w mocy).

Ostatnia nazwa, czyli Asha'man, została wprowadzona właśnie w tomie szóstym. Jej znaczenie wyjaśniłam powyżej. Mężczyźni posługujący się saidinem (męską połówką Jedynego Źródła) są przeciwwagą dla kobiet Aes Sedai, którym Rand coraz mniej ufa. Ma ku temu powody, ponieważ Alanna związała go ze sobą jako Strażnika - nie pytając o zgodę. Takie działanie było nieetyczne, jednakże moim zdaniem, skoro obserwujemy schyłek epoki (bliskość Ostatniej Bitwy), to podobne uczynki nie powinny dziwić. Same Aes Sedai, wedle słów jednej z nich (Moiraine) już od wielu stuleci knują intrygi, kierując ludźmi jak marionetkami i mając na uwadze własne cele, których na ogół nie objaśniają nawet zainteresowanym. Wymagają bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku.

Obserwujemy w opisywanej części cyklu rozłam w Białej Wieży, która od niepamiętnych czasów była siedzibą kobiet posługujących się mocą. Tom szósty ciągnie tę akcję dalej, ukazując głównie egzystencję Aes Sedai w Salidarze, a więc "rebeliantek". Próbują one ułożyć sobie życie podobnie jak w Białej Wieży -  na zbliżonych zasadach. Wybierają więc Komnatę Zasiadających oraz Amyrlin (przywódczynię). Kogo ? Nie zdradzę :) Poczytajcie sami. Dodam jeszcze tylko, iż pewne młode kobiety z Dwu Rzek oraz dziedziczka Tronu Andoru poczynią znaczące postępy, a wręcz dokonają przełomowych odkryć, którymi zadziwią pozostałe Aes Sedai z Małej Wieży (tak został nazwany ich "ośrodek" w Salidarze). Zakończenie tomu również może zaskoczyć, zachęcam więc gorąco do jego przeczytania, oczywiście te osoby, które zapoznały się już z poprzednimi częściami. To czyste fantasy nie powinno Was rozczarować. Polecam !



piątek, 9 października 2015

Lois McMaster Bujold - "Stan niewolności" (prequel serii Barrayar).

Kilka dni temu ukończyłam lekturę książki "Stan niewolności" wymienionej w tytule posta autorki. Czytałam po raz kolejny :) Pierwszy raz zapoznawałam się z tym dziełem literatury science fiction poprzez czasopismo "Nowa Fantastyka", gdzie książka była publikowana w odcinkach. Dodane ilustracje urozmaicały i czyniły bardziej atrakcyjnym (w moich oczach) tekst, niczego mu oczywiście nie ujmując. Ogólnie rzecz biorąc gustuję właśnie w takiej literaturze, gdzie nie brakuje przygód i zwrotów akcji. Gatunkowo można zaklasyfikować dzieło jako "operę mydlaną" sci-fi, ponieważ przypomina telenowelę lub serial obyczajowy. Tak też była w ówczesnym czasie określana przez gazetę "Nowa Fantastyka", którą wtedy dosyć regularnie kupowałam i czytałam. Można powiedzieć, że przeżywałam fascynację tym gatunkiem, która nie przeszła mi do dzisiaj. Chociaż nie kupuję już wymienionego czasopisma, to nadal czytam książki science fiction.

Akcja dzieje się w kosmosie, w bliżej nieokreślonej przyszłości. Mamy więc projekt badawczy, bazujący na nielegalnej genetyce. Dzięki niemu stworzono "czworączki", czyli ludzi różniących się od zwykłych przedstawicieli gatunku posiadanymi czterema górnymi odnóżami, a więc mających czworo rąk, także w miejscu dolnych kończyn. Stworzenia te są znakomicie przystosowane do braku przyciągania, ponieważ jak dotąd nie wymyślono sposobu na wytworzenie sztucznej grawitacji (!). Ich kości nie ulegają demineralizacji, nie cierpią też na kłopoty żołądkowe spowodowane nieważkością, która to przypadłość dotyczy dosyć często ludzi "z dołu", czyli z planet lub stacji kosmicznych. Czworączki żyją w izolacji kulturowej i obyczajowej, a ich zachowania są ściśle kontrolowane przez wytyczne programowe. Nic więc dziwnego, że firma, która sfinansowała ich wykreowanie, w pewnym momencie uznaje, iż ... są już niepotrzebne, gdyż na rynku pojawiła się nowa technologia, będąca sposobem na pozbycie się stanu nieważkości, który jest domeną czworączków.

Tak więc wytworzony przez autorkę świat zdominowała technologia oraz korporacyjne interesy. Firma "GalacTech", która to właśnie posiada monopol na czwororęczne istoty, w swojej wszechwładzy czyni z nich swoistych niewolników. W lokalnej przestrzeni kosmicznej obowiązują wyłącznie jej zasady (chociaż inne systemy planetarne, zaludnione przez pozostałych członków ludzkości, rządzą się wprawdzie samowładnie, lecz i przestrzegają prawa). Dopiero przybycie instruktora spawania, Leo Grafa, zaczyna powolny proces samouświadamiania się czworączków oraz ich drogę do wolności. Ta specyficzna społeczność w ostateczności jest zmuszona poszukać sobie własnego miejsca w kosmosie, gdzie nie sięga już władza GalacTechu. Oczywiście nie bez włożonego wysiłku i walki o swoje.

Moim zdaniem warto w całości zapoznać się z omawianą przeze mnie lekturą, ponieważ należy ona do klasyki gatunku, poza tym przedstawia świat rozwinięty technologicznie, co może przypaść do gustu wielbicielom science fiction. Akcja toczy się wartko, a bohaterzy są przedstawieni w wiarygodny psychologicznie sposób. Nie wyjawiłam też wszystkich szczegółów książki, aby zachęcić do bliższego zapoznania się z nią. Miłośnicy gatunku fantastyczno-naukowego nie powinni być zawiedzeni. Zapraszam więc do czytania, a i sama będę z pewnością jeszcze nie raz wracała do omawianej tu lektury.

niedziela, 27 września 2015

Robert Jordan - "Ognie Niebios" (tom 5 cyklu Koło Czasu).

Po długim okresie niepisania mogę wreszcie opublikować nowy post, ponieważ w końcu przeczytałam piąty tom cyklu "Koło Czasu", autorstwa Roberta Jordana. Nie ukrywam, że książka była obszerna, a poza czytaniem miałam też inne sprawy i obowiązki. Tym razem lektura "Ogni Niebios", bo tak jest zatytułowana owa część, zabrała mi prawie dwa miesiące. Myślę jednak, że Wy możecie sobie poradzić lepiej i zapoznać się z tym dziełem w dużo krótszym czasie. Trzymam za Was kciuki :) Oczywiście książka jest przeznaczona głównie dla tych, którzy już przeczytali wcześniejsze tomy (bo inaczej po prostu niewiele zrozumiecie - chociaż co nieco może Wam rozjaśnić glosariusz na samym końcu, wyjaśniający podstawowe pojęcia oraz kto jest kim).

Akcja oczywiście idzie naprzód. Mamy więc na początku następującą sytuację: Elaida, obecna zasiadająca na tronie Amyrlin, wysłuchuje sprawozdania sióstr o tym, co dzieje się na świecie oraz co w związku z tym mogą zdziałać Aes Sedai. Wyniesiona do godności Elaida, będąca w pewnym sensie dłużniczką wielu sióstr, które ją poparły, boryka się z niezbyt ciekawą dla niej sytuacją - mianowicie z pewnego rodzaju lekceważeniem. W końcu to dzięki nim Czerwona Siostra dokonała udanego przewrotu w Białej Wieży i otrzymała piastowane obecnie stanowisko, równe rangą królom czy królowym. Padan Fain, znany z pierwszego tomu podstępny Sprzymierzeniec Ciemności, próbuje wkraść się w łaski Elaidy. Czy mu się to uda ? Na razie w całej piątej części cyklu wiadomości na ten temat brak, trzeba więc poczekać, aż przeczytamy kolejny tom. Co do Randa al Thora, to Amyrlin planuje schwytać go i poskromić, czyli uniemożliwić mu korzystanie z męskiej połowy Jedynej Mocy. Taka właśnie jest polityka Czerwonych Ajah, stronnictwa Aes Sedai, które za swój cel stawia unieszkodliwianie mężczyzn, potrafiących przenosić Moc.

Przeklęci, to znaczy kobiety i mężczyźni, szczególnie uzdolnieni we władaniu Mocą, którzy przeszli na stronę Cienia i Czarnego, składają wizytę Rahvinowi. Dyskutują o utracie "jednego ze swoich", Asmodeana, który obecnie pod postacią barda Jasina Nataela towarzyszy Randowi w Ziemi Trzech Sfer, jak Aielowie nazywają swoje terytorium. Rand uczy się od Asmodeana rozmaitych technik przenoszenia saidina, czyli męskiej połowy Źródła. Jak długo potrwa nauka i czym się zakończy ? Tego i wielu innych rzeczy dowiemy się, czytając niniejszy tom.

Cykl "Koło Czasu" znany jest ze swojej wielowątkowości oraz nieco "leniwie" płynącej akcji. Niektórym osobom może to nieco przeszkadzać, ja jednak czytam z zadowoleniem, bo całość jest ciekawie i oryginalnie opowiedziana. Cykl można porównać z książkami Tolkiena, bowiem zarówno tu, jak i tam występuje szeroko zakrojona akcja, a powieści pisane są z rozmachem i unikalnym, charakterystycznym dla siebie stylem. W obu przypadkach zaobserwujemy wielość bohaterów i wątków. Ja osobiście czytałam z Tolkiena tylko (niestety) Silmarillion, jeśli brać pod uwagę książki czytane "od deski do deski". Pozostałych, jak trylogii "Władca Pierścieni", jak również powieści "Hobbit", nie przeczytałam w całości, ale mam zamiar to nadrobić. Po prostu wolę Roberta Jordana, niczego nie ujmując Tolkienowi. Jordanowskie części sagi czytam zawsze od początku aż do samego końca :) Kto jeszcze nie zapoznał się z opisywanym cyklem, tego zachęcam do lektury, o ile ona lub on gustuje w gatunku fantasy. A tutaj opisałam w skrócie trzy pierwsze tomy omawianej przeze mnie serii: Robert Jordan - cykl "Koło Czasu" (części 1-3). Zapraszam do czytania :)

czwartek, 6 sierpnia 2015

Martyna Goszczycka - "Potępienie" (tom 2 Sagi Wizji Paradoksalnych).

Zakończyłam wczoraj lekturę drugiej części Sagi Wizji Paradoksalnych, pod tytułem "Potępienie", autorstwa oczywiście Martyny Goszczyckiej. Muszę przyznać, że książka była wciągająca, inaczej nie przeczytałabym jej w kilka dni. Tym razem był to ponownie ebook. Niestety zabrakło wersji papierowej. Pierwsza część istnieje w tej formie i można ją w takiej postaci zakupić, więc może z czasem wydrukuje ktoś i drugi tom, oraz dalsze, bowiem czytanie książki papierowej ma swój nieodparty urok.

Kolejny tom stanowi kontynuację losów Haru i Plage. Ciało eks-Nimfy słabnie w Przedświecie, musi więc wybrać się do Zaświatu, aby zregenerować moc oraz zemścić się na siostrach i Stwórcy Dereku za pozbawienie ją Żywiołu, jak również wygnanie z miejsca, które nazywała domem. W celu odzyskania sił musi poddać się czasowej hibernacji w dalekiej północnej Krainie Lodu. Po przebudzeniu będzie słaba, a jej moc będzie podlegała krótkotrwałym wahaniom, toteż ten dogodny moment pragnie wykorzystać Derek, aby podporządkować sobie Plage przy pomocy tajemnego Kryształu Potępienia. Od dawna marzy on o całkowitej nad nią kontroli, gdyż uważa Nimfę Lodu za wcielenie doskonałości (pomimo tego, iż kiedyś go zabiła). Został potem wskrzeszony przy pomocy właśnie części mocy Plage oraz współdziałaniu jej sióstr. Od tej pory tylko wzmaga się jego obsesja na punkcie swojej najmłodszej wychowanki.

Plage, wybierając się do Zaświatu, zostawia dla Haru list pożegnalny. Nie chce, aby za nią podążał, gdyż byłoby to dla niego, jako mieszkańca Przedświatu, zbyt niebezpieczne. Miejsce, gdzie chce dostać się Nimfa Lodu, zamieszkują istoty niezwykle silne, bardziej obznajomione z magią niż w "krainie niższej". Można uznać, iż to swoista "kraina bogów". Jednakże młody demon przenosi się przy pomocy pewnej Medyczki oraz tajemnego rytuału w rejony dla niego zakazane. Z początku tylko na trochę, aby zdobyć magiczne składniki do otworzenia właściwego portalu, potem na dobre. Niestety przejście przez portal do innego wymiaru Haru przypłaca ciężkimi obrażeniami ciała, toteż, znaleziony przez Nimfy, pozostaje przez jakiś czas pod ich opieką. Następnie wyrusza do Krainy Lodu, aby uratować ukochaną Plage. Za przewodniczkę ma Nimfę Ziemi, Neiliel.

Czy Haru uratuje swoją ukochaną przed ciężkim losem podporządkowanej Stwórcy istoty ? Jak rozegra się próba sił między nim a Derekiem ? Po czyjej stronie staną Nimfy ? Czy demonowi uda się ostatecznie odmienić trudny charakter Plage oraz zdobyć jej odwzajemnioną miłość ? Jak zakończy się drugi tom przygód wymienionych bohaterów ? Czy pojawi się ktoś nowy ? Powiem tylko, że końcówka "Potępienia" stanowi zaskakujący finał całej historii oraz zapowiedź dalszego rozwoju akcji w kolejnych tomach. Zapraszam do lektury.

sobota, 1 sierpnia 2015

Martyna Goszczycka - "Odrodzenie" (tom 1 Sagi Wizji Paradoksalnych).

Aktualnie jestem po lekturze mojego stosunkowo nowego nabytku, czyli książki Martyny Goszczyckiej, na którą składają się dwa (na razie) tomy. Ja przeczytałam dopiero pierwszy z nich, to znaczy część Sagi Wizji Paradoksalnych, pod tytułem "Odrodzenie". Książka jest w formie elektronicznej, czyli ebooka. Przyznam, że z początku byłam nieco zdegustowana dużą ilością "latających w powietrzu" krwi, wnętrzności i mięcha, ale z czasem wciągnęłam się w czytanie i przestałam aż tak bardzo zwracać na to uwagę. Skupiłam się raczej na samej akcji, która była niezwykle wartka, bogata w magię i sceny walk. Książkę przeczytałam w jakieś kilka dni.

Ebook rysuje przed nami świat bogów i bogiń, ludzi i demonów. Istnieją dwa wymiary: Przedświat i Zaświat. W tym pierwszym żyją "zwykłe" istoty, jak wymienieni już ludzie oraz demony. Działa niebezpieczny Syndykat, który szkoli Skrytobójców, Kapłanów i Alchemików. Skrytobójcy zabijają na zlecenie. Są szkoleni w niezwykle brutalny sposób, co ma pozbawić ich lęku przed zranieniem, bólem i śmiercią. Poddawani są też w wieku 15 lat specjalnej selekcji, która ma odsiać słabsze jednostki. W takim świecie żyje młody demon, Haru Saruku, zabrany z domu rodzinnego (oddany przez rodziców) z powodu czarnej aury, znamionującej bezwzględność i okrucieństwo. Demony bowiem mają zwykle aury jasne, łagodne. Haru jest tutaj wyjątkiem, toteż staje się wyrzutkiem.

Przywódczynią Syndykatu jest groźna i niedostępna Plage Fu-Setusa, była Nimfa. Została wygnana z Zaświatu za zabicie swojego Stwórcy, Dereka (nawiasem mówiąc później wskrzeszonego), pozbawiona swojego Żywiołu, części mocy i pamięci. Jej aura jest czerwona, co oznacza skrajną bezduszność i krwiożerczość. Morduje bez cienia skrupułów. Jest sprawną Alchemiczką. Bez cienia litości patrzy na śmierć istot szkolonych do zabijania, ponieważ zdaniem zarówno jej, jak i Syndykatu, uczucia i przywiązanie oznaczają słabość, więc powinny być bezwzględnie tępione.

Haru Saruku jest jednak niemal równie silną jednostką. Udaje mu się przeżyć szkolenie i selekcję. Od początku jego pobytu w Syndykacie towarzyszą mu tajemnicze Sny, dotyczące bardzo szczegółowo życia i przeszłości Plage. Miewa też bardzo realistyczne wizje. Czym w rzeczywistości okażą się owe Sny ? Czy Haru stanie się okrutną i zaprogramowaną do zabijania jednostką, bez cienia litości, tak, jak chce tego Syndykat ? Jakie przygody przeżyje ? Kim naprawdę okaże się dla niego Plage ? Jaką tajemnicę skrywa własna rodzina Haru ? Dlaczego książka nosi tytuł "Odrodzenie" ? Na te pytania nie odpowiem, bo warto samemu potrudzić się i przeczytać ebooka lub papierową edycję dzieła. Gwarantuję niezapomniane emocje.



sobota, 25 lipca 2015

Robert Jordan - "Wschodzący Cień" (tom 4 cyklu Koło Czasu).

Ukończyłam niedawno (w końcu) czwarty tom znanego cyklu fantasy pod tytułem "Koło Czasu". Książka nosi nazwę "Wschodzący Cień". Przeczytałam ją w formie tradycyjnej, papierowej. Zabrało mi to sporo wolnego, jako że ostatnio nie zajmowałam się zbyt często lekturą. Jestem jednak bardzo zadowolona "zaliczeniem" tak obszernej książki, mającej ponad 1000 stron. Była ciekawa, nie powiem. Dowiedziałam się z niej dalszych losów głównych bohaterów. Akcja obfitowała w niesamowite wydarzenia i przygody, co nie dziwi w gatunku, jakim jest fantasy. Nie brakowało również magii, za którą także przepadam :)

Rand al'Thor przebywa w zdobytej fortecy Kamienia Łzy. Podbił ją przy pomocy ludu Aielów, niezwyciężonych wojowników, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Teraz próbuje ustanowić własne, sprawiedliwsze prawa, borykając się z silnym oporem tamtejszej arystokracji, chcącej zachować obecny stan rzeczy, co im najbardziej odpowiada. Wspomagany niezwykłym, magicznym narzędziem, Callandorem, może zaczerpnąć znacznie więcej Jedynej Mocy, aby z niej korzystać i uczyć się samemu, albowiem brakuje nauczyciela, który by go poprowadził w tej trudnej sztuce.

Mat, Egwene i Aviendha (kobieta-Aiel) wędrują przez pustkowia za Murem Smoka. Egwene chce uczyć się u Mądrych, aielskiego odpowiednika Aes Sedai, umiejętności wędrowania po Snach. Ma do tego szczególne predyspozycje, które nie powinny się marnować. Niegościnne tereny utrudniają mozolną wędrówkę. W końcu bohaterowie docierają do upragnionego celu. Rand udaje się do Rhuidean, tajemniczego niby-miasta, aby dowiedzieć się, czy jest rzeczywiście Smokiem Odrodzonym. Wraca odmieniony, ze Smokami wytatuowanymi na rękach.

Nynaeve, Wiedząca z Pola Emonda i Elayne, andorańska Dziedziczka Tronu, z polecenia Siuan Sanche, obecnej Amyrlin (władczyni Aes Sedai) szukają Czarnych Ajah, obdarzonych Mocą kobiet, zaprzedanych Czarnemu (odpowiednikowi naszego Diabła). Do pomocy mają kilkoro mężczyzn, którzy zapewniają im bezpieczeństwo oraz zdobywają dla nich wiadomości w mieście Tanchico, w którym bohaterki prowadzą swoje poszukiwania. Przypadkiem poznają pewną Seanchankę, przynależącą do słabo znanego narodu, który najechał ziemie za oceanem, a więc ojczyznę naszych dobrze już znanych postaci.

To nie wszystkie wątki powieści, jednakże dalszego ciągu możemy spodziewać się w części piątej cyklu, o nazwie "Ognie Niebios". Mam zamiar również go przeczytać. Już czeka w biblioteczce :) Czy Rand będzie mógł liczyć na pomoc całości narodu Aielów ? Czy wybuchnie wojna pomiędzy Illian i Kamieniem Łzy ? Kto uzna w al'Thorze Smoka Odrodzonego ? Czy kobiece główne bohaterki, a więc Egwene, Nynaeve i Elayne nauczą się bezpiecznie wędrować po tajemniczym świecie Tel'aran'rhiod, rodem jak z marzeń sennych ? Tego i innych rzeczy dowiemy się już z natępnej księgi. Zapraszam do lektury :)

czwartek, 9 lipca 2015

Beata Pawlikowska - "Blondynka w Tybecie".

Czy znacie Beatę Pawlikowską ? Z pewnością tak. Ja osobiście uwielbiam jej książki podróżnicze. Ostatnio przeczytałam ebooka "Blondynka w Tybecie". Autorka snuje swoją opowieść o wędrówce bezdrożami tej tajemniczej i niedostępnej krainy. Wygląda ona tak, jakby czas się w niej zatrzymał. Nie jest rozwinięta gospodarczo. Brakuje powszechnie znanych udogodnień, typu: drogi, samochody, traktory do uprawy pól i tak dalej. Chociaż trzeba przyznać, że okupujący Chińczycy przynieśli z sobą rozwiniętą technicznie cywilizację, co już czasem jest zauważalne. Niestety nie szanują oni kultury ani religii Tybetańczyków. Starają się wszystko zmienić na siłę. Zachowują się jak dawni konkwistadorzy, uważając sobie tę ziemię i jej mieszkańców za podległych.

Religią Tybetańczyków jest buddyzm. Czyni on z nich ludzi nastawionych pokojowo, uśmiechniętych i życzliwych. Do turystów odnoszą się niezwykle przyjaźnie. Autorka omawianej przeze mnie książki ukazuje życie codzienne mieszkańców, często pełne trudu i wyrzeczeń. Temperatury są tam niskie, wiatr porywisty, pustkowia bezkresne, a powietrze rozrzedzone, jako, że to rejon wysokogórski, kilka tysięcy metrów nad poziomem morza. Tybetańczycy trudnią się zwykle rolnictwem. Orają pola drewnianymi pługami, sieją jęczmień, który jako jedyne zboże potrafi wytrzymać tak trudne warunki. Hodują jaki, które dają im mleko, z którego jest również wyrabiane masło, produkt bardzo potrzebny w życiu. Nie tylko do jedzenia, ale i jako dodatek do ... herbaty. Podaje się ją właśnie z masłem jaka oraz z solą. To lokalny przysmak.

Z jęczmienia wyrabia się mąkę, która służy za składnik do wielu tradycyjnych potraw. Przykładem są kulki robione z tejże mąki z dodatkiem masła i chyba niewielkiej ilości cukru. Są bardzo smaczne, co potwierdziła autorka książki. Próbowała ona kilku dań, między innymi ziemniaków smażonych na głębokim tłuszczu, podawanych z malutkimi kawałeczkami mięsa jaka. Podobno pyszne :) Musi być tłusto, aby zapewnić w tak trudnych warunkach atmosferycznych odpowiednią ilość kalorii. Lokalny bar, który zwiedziła Beata Pawlikowska, urządzony był prosto, trochę jak nasza wiejska chata. Mimo to wart był uwagi jako miejsce spotkań ludności tybetańskiej, jak również ciekawostka dla Europejki.

Pisarka i podróżniczka w jednym, widziała i opisała także miejscową atrakcję turystyczną, którą był pałac Potala. Mieszkali w nim niegdyś władcy Tybetu. Czy wiecie, że w dawnych czasach Chińczycy musieli płacić trybut Tybetańczykom ? W zwojach cenionej tkaniny, którą był jedwab. Teraz niestety sytuacja jest zgoła odmienna. Tybet jest, jak napisałam już na początku, pod chińską okupacją. Sytuacja jest tym bardziej tragiczna, że właściwie żadne z państw bardziej wpływowych nie chce interweniować w samej rzeczy. Pozostawia się ten kraj niejako samemu sobie. Jeśli zginie kultura i obyczaje zostaną zapomniane, czego usilnie próbują dokonać najeźdźcy, szkoda będzie niepowetowana. Na szczęście wiele osób już angażuje się w pomoc Tybetowi na arenie międzynarodowej. Oby zdążyli na czas.


poniedziałek, 29 czerwca 2015

Dalajlama - "Świat buddyzmu tybetańskiego".

Skończyłam wczoraj czytać ebooka "Świat buddyzmu tybetańskiego", autorstwa Jego Świątobliwości Dalajlamy. Moje wrażenia po lekturze są następujące: książka jest raczej trudna, pisana językiem czysto akademickim, przez uczonego twórcę, który zna się na rzeczy. Na szczęście są wstawki lżejsze, nastawione chyba na mniej zorientowaną w temacie osobę, do których i ja się zaliczam. Ponadto często pełnią one rolę humorystycznych przerywników lub po prostu są to prostsze treści. Ogólnie rzecz biorąc, książka zawiera mnóstwo fachowej wiedzy i jest swojego rodzaju kompendium tematycznym. Została spisana na podstawie wykładów Jego Świątobliwości Dalajlamy, opatrzona przedmową Richarda Gere, znanego aktora buddysty.

Prostsze fragmenty dzieła, które byłam w stanie zrozumieć, niosą ze sobą ważne słowa, warte uwagi i pochylenia się nad nimi. Zacytuję kilka z nich: "(...) To właśnie poprzez wyeliminowanie fundamentalnej niewiedzy jesteśmy w stanie odciąć korzeń samsary (...)". Samsara to według Wikipedii "(...) nieustanne wędrowanie, czyli kołowrót życia i śmierci, cykl reinkarnacji, któremu od niezmierzonego okresu podlegają wszystkie żywe istoty włącznie z istotami boskimi (dewy). Po każdym kolejnym wcieleniu następne jest wybierane w zależności od nagromadzonej karmy. W buddyzmie wyzwolenie z samsary następuje dzięki kroczeniu szlachetną ośmioraką ścieżką, która prowadzi do nirwany."

Innym ciekawym cytatem z omawianej książki jest następujący: "(...) Trzeba pamiętać, iż osiągnięcie przebudzenia nie jest łatwym zadaniem. Wymaga czasu, determinacji i wytrwałości. Dlatego też od samego początku niezwykle istotne jest porzucenie złudzeń, iż droga będzie krótka i łatwa. Jako duchowy nowicjusz musisz być gotowy znosić trudności związane ze szczerym podążaniem duchową ścieżką oraz z przekonaniem ponawiać wysiłki. Bądź przygotowany na wiele przeszkód, które na pewno staną ci na drodze, i zrozum, iż kluczem do owocnej praktyki jest nigdy nie tracić zapału. Taka nieugięta postawa jest bardzo ważna. (...) Jak na ironię, czasem wydaje nam się, że my, którzy podążamy śladami Buddy, jakimś cudem możemy osiągnąć pełne przebudzenie z większą łatwością i mniejszym kosztem".

Uważam, że powyższe słowa są niezwykle ważne. Aby zmienić własne postępowanie na lepsze, mniej krzywdzące nas samych i innych, należy przygotować się na nie lada jaki wysiłek. Również chrześcijaństwo zaleca pracę nad własną osobowością, tylko, że tam jest to określane mianem "rozróżniania dobra i zła", podczas kiedy w buddyźmie widzimy podział na "krzywdzące i nie krzywdzące". Wszystko, co nas spotyka w życiu, jest według buddyzmu efektem naszej nagromadzonej karmy. Karma jest zbiorem naszych uczynków teraźniejszych i z poprzednich wcieleń. Tłumacząc dosłownie (wiem to po raz kolejny z Wikipedii), jest to "praca" albo "działanie". Tak więc sami odpowiadamy za swoje przeszłe, obecne i przyszłe życie. Według znanego powiedzenia "każdy jest kowalem własnego losu". Warto mieć to na uwadze.

piątek, 19 czerwca 2015

Robert Jordan - "Oko Świata", "Wielkie Polowanie" i "Smok Odrodzony" (tomy 1-3 cyklu Koło Czasu).

Jakiś czas temu zabrałam się za czytanie serii książek Roberta Jordana, o nazwie "Koło Czasu". Jak dotąd przeczytałam w całości trzy pierwsze tomy, a obecnie jestem w trakcie poznawania czwartego. Ten cykl fantasy bardzo przypadł mi do gustu. Niektórzy zarzucają mu nadmierną szczegółowość i rozwlekłość akcji, jednakże ja nie uważam tego za mankament. Mnie się podoba takim, jakim jest. Dbałość o szczegóły jest atutem tego pisarza, który, nawiasem mówiąc, już nie żyje (a szkoda).

Uważam cykl "Koło Czasu" za prawdziwą sagę z gatunku fantasy. Poszczególne części są obszerne, więc jest co czytać. Ogólnie rzecz biorąc, książki opisują przygody pewnych młodych ludzi, którzy byli zmuszeni opuścić swoje rodzinne strony. W międzyczasie każde z nich poznało prawdę o sobie i swoją indywidualność. Niektórzy z nich okazali się zdolnymi przenosić Jedyną Moc, co można zaliczyć do talentów parapsychicznych.

Jeśli już mówimy o Jedynej Mocy, to umiejętność korzystania z niej nie należy do bezpiecznych, o ile nie przejdzie się specjalistycznego szkolenia. Szansą dla kobiet jest Biała Wieża, mężczyźni zaś są skazani na powolne popadanie w szaleństwo. Główny bohater, Rand al'Thor, jest zmuszony po omacku, często drogą przypadku, poznawać swoje niecodzienne, nadnaturalne zdolności. Tak jest w rzeczywistości, albowiem Jedyna Moc jest podzielona na dwie połówki, męską i żeńską, a więc właściwie kobieta nie może nauczyć czegoś mężczyzny i odwrotnie.

Cykl "Koło Czasu" liczy sobie kilkanaście części. Poznałam już trzy pierwsze, a więc: "Oko Świata" (tom pierwszy), "Wielkie Polowanie" (tom drugi) i "Smoka Odrodzonego" (tom trzeci). Czwarty z nich to "Wschodzący Cień" (jeszcze go czytam). Taki właśnie podział na części został dokonany w ostatnim, najnowszym wydaniu cyklu przez polskie wydawnictwo Zysk i S-ka. Książki są warte przeczytania, o ile lubimy klimaty miecza i magii oraz nieprawdopodobnych przygód. Zauważyłam też w części czwartej niewielką wstawkę science-fiction (wizje w Rhuidean) ! No chyba, żeby podróżowanie przez Drogi i światy alternatywne w poszczególnych tomach uznać również za sci-fi.

Więcej o dziełach nie powiem, ponieważ każdy wielbiciel gatunku fantasy powinien sam przeczytać i ocenić książki. Można je nabyć w dowolnej księgarni internetowej. Ja kupowałam poszczególne tomy w różnych miejscach. Były to tradycyjne, papierowe wydania. Po prostu trzeba poszukać takich źródeł, aby było jak najtaniej. Oczywiście można również skorzystać z bibliotek publicznych. Ogólnie rzecz biorąc, książki są godne uwagi. Szczerze polecam !

czwartek, 4 czerwca 2015

Jerzy Żuławski - "Stara Ziemia" (tom 3 Trylogii Księżycowej).

Zakończyłam niedawno lekturę trzeciego tomu "Trylogii Księżycowej" Żuławskiego, o nazwie "Stara Ziemia". Książka ta wieńczy cykl i kończy historię wyprawy na Księżyc, rozpoczętą w tomie pierwszym. "Stara Ziemia" skupia się według mnie bardziej na relacjach międzyludzkich i rozważaniach filozoficznych niż wątkach science-fiction. Jednakowoż takie wątki istnieją. 

Książka opowiada o niefortunnym zdarzeniu, które spotkało dwóch mieszkańców Księżyca. Chcieli oni zapanować nad pojazdem Zwycięzcy, a zamiast tego bolid ten wysłał ich ... na Ziemię. Po szczęśliwym lądowaniu i kilku przygodach dotarli oni (przypadkiem) do przyjaciół Zwycięzcy. Jeden z Księżycowych Ludzi żywo zainteresował się technologią i stosunkami społecznymi, istniejącymi na Ziemi. Panowały jeszcze wówczas szeroko zakrojone swobody obywatelskie oraz powszechny dobrobyt. 

Tymczasem nastąpiły rozruchy społeczne, co uniemożliwiło ponowną podróż na Księżyc obu jego mieszkańców oraz uczonego, przyjaciela Zwycięzcy. Książka zakończyła się nastaniem na Ziemi nowego porządku, duszącego w zarodku wszelką indywidualną myśl, wolność nauki i wypowiedzi. Pospólstwo otrzymało w zamian tanie rozrywki, co skutecznie pozwoliło je "ugłaskać". Szary człowiek nie zauważył nawet, iż coś właściwie zostało mu odebrane.

Jeśli o mnie chodzi, to bardzo lubię czytać ebooki. Tak też i było w przypadku "Starej Ziemi". Przeczytałam ją od deski do deski, chociaż rozmyślania filozoficzne między innymi na temat prymatu nauki i obowiązku niejako pełnienia przez ludzi wiedzy funkcji przewodniej ponad resztą ludzkości, te rozważania zostały napisane specyficznym, starym językiem z początków XX stulecia i nie wszystko zrozumiałam z powodu tychże naleciałości. Mimo wszystko książka jest ciekawa i warta przeczytania. Gorąco polecam !



niedziela, 24 maja 2015

Jerzy Żuławski - "Zwycięzca" (tom 2 Trylogii Księżycowej).

Przeczytałam właśnie drugi tom "Trylogii Księżycowej" Żuławskiego, pod tytułem "Zwycięzca" i chciałabym się nim z Wami podzielić, drodzy czytelnicy niniejszego bloga :) Mam nadzieję, że Was zainteresuję i też sięgniecie po lekturę, aby się z nią zapoznać.

Pierwszy tom, "Na srebrnym globie", opisywał wyprawę na Księżyc. Była ona udana - założono  kolonię ludzkich mieszkańców. Część pierwsza przedstawiała właśnie zaczątki tejże zaszczepionej na księżycu cywilizacji i jej zalążkowe losy oraz przejścia. Ukształtowała się nawet wśród nich swoista religia.

Tom drugi, "Zwycięzca", ukazał mi wydarzenie niezwykłe dla tychże księżycowych mieszkańców, mianowicie przyjście obiecanego Zwycięzcy, kogoś w rodzaju Mesjasza. Był to przypadkowy podróżnik z Ziemi, który przyjął na siebie swoje przeznaczenie, chociaż był jedynie człowiekiem. Poprowadził ludzi na odwiecznych wrogów, gnębiących ich niemal od początku człowieczej bytności na Księżycu. Nieprzyjaciele mieli zostać "wycięci w pień", aby znikło zagrożenie. Niestety do pewnego tylko momentu. Na przeszkodzie stanęły praktycznie niedostępne, bardzo trudne do przejścia góry.

Od tego momentu dobry los odwrócił się od Zwycięzcy. Więcej było porażek niż sukcesów. Wyprawa wróciła do ludzkich siedzib. Tymczasem dostojnicy księżycowi podburzali lud przeciwko wybranemu, aby zachować władzę dla siebie. Widzieli w nim groźnego reformatora, którego trzeba było usunąć. Tak więc Zwycięzcę w końcu pojmano i zabito. W pewnych kręgach stał się on jednak męczennikiem - cnotliwym człowiekiem i nauczycielem. W innych zaś postacią nieszczerą, upatrującą własnych korzyści. Z czasem narosło rozmaitych niezgodności pomiędzy wersjami.

Książka dostarczyła mi wielu niezapomnianych chwil. Kto lubi literaturę science-fiction, ten z pewnością zrozumie :) Mimo pewnych archaizmów, typu ciągle używanej broni palnej czy podróży w napędzanym sprężonym powietrzem pojeździe, lektura ta posiada swój urok. Większy nacisk kładziony jest na stosunki społeczne między księżycowymi ludźmi oraz na opisy wyprawy podjętej przeciwko wrogom. Szczerze polecam książkę, szczególnie miłośnikom starej fantastyki, ze szczególnym, właściwym jej klimatem.



sobota, 16 maja 2015

Jerzy Żuławski - "Na srebrnym globie" (tom 1 Trylogii Księżycowej).

Dziś chciałabym opisać pokrótce ebooka, którego niedawno przeczytałam w całości. Jest to pierwsza część "Trylogii księżycowej" Żuławskiego, pod tytułem "Na srebrnym globie". Autor kreśli w niej nowatorski, jak na owe czasy, obraz wyprawy na Księżyc. Jerzy Żuławski napisał wymieniony cykl na początku XX wieku, kiedy to nie były jeszcze znane pewne rozwiązania i nowinki techniczne. Mimo wszystko książki mają swój niezapomniany klimat (jestem w trakcie lektury drugiego tomu). 

Powieść "Na srebrnym globie", jak już wspomniałam uprzednio, ukazuje czytelnikowi, jak autor na początku ubiegłego stulecia widział podróż na Księżyc. Bohaterowie zostali wystrzeleni w pojeździe przypominającym wielki pocisk, podążającym po trajektorii prosto w określone przez twórców wyprawy miejsce na Księżycu. Niestety była to podróż tylko w jedną stronę. Kilkoro ludzi, z których składała się ekipa odkrywcza, przeżyło podróż i rozpoczęło eksplorację. Ich celem było dotarcie na drugą stronę Księżyca (niewidoczną z naszej planety), gdzie, według Ziemian, istniały warunki zdatne do życia (atmosfera, roślinność, pożywienie).

Czy wyprawa była udana ? Co przeżyli i zobaczyli jej członkowie ? Jakie warunki panowały, według ówczesnej wiedzy, na widzianej z Ziemi stronie Księżyca, a jakie po drugiej stronie ? Przeczytajcie sami. Dodam tylko, że pewne naleciałości techniczne, jak przykładowo komunikacja z Ziemią w przestrzeni kosmicznej przy pomocy ... telegrafu, nie przeszkadzają wcale w czytaniu. Nadają tylko lekki posmak i urok starych powieści. Zaskakują pewne nowatorskie rozwiązania techniczne, bo kto w ogóle na początku XX wieku wpadłby na pomysł, jak zaplanować podróż kosmiczną ?

Zachęcam gorąco do zapoznania się z tą niezwykle ciekawą książką. To naprawdę niesamowite dzieło literackie, warte uwagi za swoją niepowtarzalną atmosferę. Stawiam ją na równi z pozostałymi dziełami science-fiction.

niedziela, 3 maja 2015

Aldous Huxley - "Nowy, wspaniały świat".

"Nowy, wspaniały świat" Aldousa Huxleya to obowiązkowa pozycja w księgozbiorze każdego wielbiciela gatunku fantastyki, a właściwie, mówiąc bardziej konkretnie, science-fiction. Ja już ją oczywiście posiadam, a i powracam do niej co pewien czas. Niepowtarzalny klimat jest tym, co mnie przyciąga do wymienionego dzieła.

Jeśli ktoś jeszcze nie zapoznał się z niniejszą lekturą, śpieszę z wyjaśnieniem i opisem: "Nowy, wspaniały świat" to klasyczna antyutopia. Przedstawia społeczeństwo oparte na łatwym i przyjemnym bytowaniu. Zapewnia im to hypnopedia w dzieciństwie - nauka, a właściwie warunkowanie poprzez sen. Drugim filarem owej zbiorowości jest narkotyk soma, który wszyscy przyjmują. Daje im poczucie błogości oraz niekonfliktowość. 

Ludzie są podzieleni na swoiste kasty. Najwyżej stoją alfy - są to osobnicy urodziwi i bardzo inteligentni. Niżej są bety, gammy, delty i ostatnia grupa - upośledzone epsilony, nadające się tylko do bardzo prostych prac. Segregację na wymienione grupy osiąga się dzięki dodawaniu w odpowiednich ilościach alkoholu do krwi w okresie życia płodowego oraz wystawianiu na twarde promienie rentgenowskie w tymże okresie. 

Nie ma rodzin. Dzieci biorą się z butli, w których umieszcza się sztucznie zapłodnione zarodki, aby wzrastały i rozwijały się. Moment "narodzin" nazywa się "wybutlacją". W dorosłej zbiorowości ludzkiej dominują seks i prymitywne rozrywki.

Tyle o tym dziele. Mam nadzieję, że zachęciłam was do jego nabycia, o ile jeszcze nie posiadacie tego tytułu. Książka jest naprawdę ciekawa i warta przeczytania. Polecam !


sobota, 2 maja 2015

Książkowe cytaty.

Na początek garść cytatów rozmaitych znanych ludzi, którzy wypowiadają się o książkach i czytaniu. Niektóre złote myśli są niewiadomego pochodzenia.

~~.~~

"Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera"
Monteskiusz


"Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni"
chińskie przysłowie

"Żadne dzieło człowieka nie przeżyje książki"
autor nieznany

"Dobra książa to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy"
Magdalena Samozwaniec

"Ludzie mówią, że życie to jest to, ale ja wolę sobie poczytać"
Cycero

"Kto czyta książki, żyje podwójnie"
Umberto Eco

"Czytanie jest dla umysłu tym, czym gimnastyka dla ciała."
autor nieznany

"Książka jest życiem naszych czasów."
autor nieznany

"Wystrzegaj się ludzi jednej książki"
Św. Tomasz

~~.~~

Po więcej rozmaitych cytatów zapraszam tutaj: Cytaty na każdy dzień rokuNatomiast o zaletach czytelnictwa dowiecie się na Dobrej Stronie Czytania, gdzie poznacie również humorystyczne podejście do tego tematu :)